Ślonski Polski

Gry i zabawy na Śląsku (część 3)

fot. Radosław Kaźmierczak

Jeszcze roz chciało by sie przeniyść do czasów za bajtla i polotać po placu i pograć w roztomajte gry z kamratami. Jeszcze roz piszymy ło tym tukyj razym z kamratami “gryfnie”. Ino, że teroz bydymy łopowiadać ło zabawach starszych dziecek. Przeca jak sie miało już swój wiek, to niy pasowało coby skokać w klasy abo guma. Grało sie w co inkszego, niy roz robiło sie tyż rzeczy kiere niy podobały sie łojcom.

Łojce mieli strach czasym puszczać bajtle na klopsztanga abo huśtawka, na kierej nojprzód trzeja było się rozfechtować a potym skoczyć w lufcie. I niy roz bajtle przyszły po takich graczkach do dom ze szczaskanom gymbom abo łodartym kolanym.

Bez lato bajtle poliły fojerki. Żodyn sie tyż niy staroł ło to, że dziecka jedzą niydojrzałe łowoce tukyj jak pisze Pani Eve Lin:

„Kartofle my w łognisku piykli, do tego my niydojrzałe guguly jedli, bo dojrzałych już niy było jak sie niydojrzałe jadło pra?”. 

Niy roz wpod tyż do głowy jaki gupi pomysł i żodyn niy myśloł ło jego konsekwyncjach. Liczył sie śpas.  Ło tym Pani Małgorzata:

Moja mama mi pedziała, co łona robiła: Szło sie do familoków, jak dźwierka były naprzeciw siebie i łotwierały do miyszkania, wiązało sie sznurek na klamki z lekkim luzym, klupało sie do obu drzwi i pitało piętro wyżyj “.

Jednom z gier kiero wymagała wiynkszej zrynczności była gra w noża. Polegała na tym, że trzeja było nożym trefić w pole przeciwnika. Jak nóż sie niy wbił w ziymia, to oddowało sie go przeciwnikowi. Tam kaj sie ciepło trzeja było obrysować łuk i potym przed nim stanyć. Ważne było tyż to, coby sie niy podeprzeć abo zmiynić położynia stóp. Jak sie tego niy przestrzegło, była kolejka przeciwnika. W niykierych czynściach Ślonska nóż wbijało sie niy w ziymia a w górka, kiero wcześnij robiło sie z piosku. Jak opisuje kamratka Eve Lin:

“(… ) My zajś robili górka z piosku i na różne sposoby my do tego piosku tyn nóż próbowali wbić. No i we wojna, w karty my tyż grali.”

Starsi chopcy grali w karty. Nojbarżij znanom na Ślonsku grom w karty je gra w szkata.

Jedyn z naszych fanów Pan Miro przypomino tyż ło staryj grze karcianyj w chlusta:

“Można grać we dwie trzy a nojlepij we sztyry osoby. Z talii trzeja  wybrać karty łod asów do dziewiątek. Dziesiątki krojc i grin zastępują wszyski inne karty, tak jak joker. Kolejność figur je następująco: as, dziesiątka, król, dama, walet czyli dupek i dziewiątka. Z kolorów zaś najmocniejszy je krojc, potym grin, herc i szel. Tytułowy chlust to trzi karty tego samego koloru abo trzi jednakowe figury bez dam.”

Inksze zabawy kiere eszcze były wymiyniane przez fanów to gra w cingel, zośka kista i duca. 

A Wy jaki gry pamiyntocie, ło kierych jeszcze my tukyj niy padali?

fot. Radosław Kaźmierczak

Jeszcze raz chciało by się przenieść do czasów dzieciństwa i pobiegać po podwórku i pograć w różne gry z kolegami. Jeszcze raz piszemy o tym tutaj razem z fanami “gryfnie”. Tylko, że teraz będziemy opowiadać o zabawach starszych dzieci. Przecież gdy się miało swój wiek,  nie przystało aby grać klasy lub gumę. Grało się w coś innego, nie raz robiło się również rzeczy, które nie podobały się rodzicom.

Rodzice obawiali się czasem puszczać dzieci na trzepak bądź huśtawkę na której wpierw trzeba było się rozpędzić a potem skoczyć w powietrzu. I nie raz dzieci przyszły po takich zabawach do domu ze stłuczoną twarzą lub obdartym kolanem.

W okresie letnim dzieci paliły ogniska. Nikt również nie przejmował się, że dzieci jedzą niedojrzałe owoce, jak pisze Pani Eve Lin:

„Ziemniaki piekliśmy na ognisku, do tego jedliśmy niedojrzałe gruszki, bo dojrzałych już nie było jak się niedojrzałe jadło prawda?”. 

Nie jeden raz wpadł również do głowy jakiś głupi pomysł i nikt nie myślał o jego konsekwencjach. Liczyła się zabawa.  O tym wspomina Pani Małgorzata:

Moja mama mi opowiedziała o tym, co ona robiła:  Szło się do familoków i  jak drzwi były naprzeciw siebie i otwierały się do mieszkania, wiązało się z lekkim luzem sznurek na klamki, pukało się do obu drzwi i uciekało piętro wyżej “.

Jedną z gier która wymagała większej zręczności była gra w noża. Polegała na tym, że trzeba było nożem trafić w pole przeciwnika. Jak nóż się  nie wbił w ziemię, oddawało się go przeciwnikowi. Tam gdzie się rzuciło trzeba było obrysować łuk i potem przed nim stanąć. Ważne było również to, aby się nie podeprzeć abo zmienić położenie stóp. Jak się tego nie przestrzegło, była kolejka przeciwnika. W niektórych częściach Śląska nóż wbijało się nie w ziemię a w górkę, która wcześniej usypana z piasku. Jak opisuje fanka Eve Lin:

(… ) Robiliśmy górkę z piasku i na różne sposoby do próbowaliśmy do niej wbić nóż. Graliśmy również w wojnę i w karty”

Starsi chopcy grali w karty. Najbardziej znaną na Śląsku grą w karty jest szkat.

Jeden z naszych fanów Pan Miro przypomina również o starej grze karcianej w chlusta:

Można grać we dwie trzy a najlepiej w cztery osoby. Z talii trzeba  wybrać karty od asów do dziewiątek. Dziesiątki krojc i grin zastępują wszystkie inne karty tak jak joker. Kolejność figur jest następująca: as, dziesiątka, król, dama, walet i dziewiątka. Z kolorów najmocniejszy jest krojc, potem grin, herc i szel. Tytułowy chlust to trzy karty tego samego koloru lub trzy jednakowe figury, oprócz dam.

Inne zabawy które jeszcze były wymieniane przez fanów to gra w cingel, zośka kista i duca. 

A Wy jakie gry pamiętacie, o których tutaj jeszcze żeśmy nie wspomnieli?

Tekst:
Klaudia Roksela

Co byś na to pedzioł?

fot. Szymon Król

Skond sie wziyna klopsztanga?

Kiej sie zastanawiocie kaj sie downiyj na Ślonsku łozprawiało na roztomajte temat, łod wspominków po polityka to momy dlo Wos łodpowiedź! Przi klopsztandze!

WIYNCYJ »

fot. Radosław Kaźmierczak

Swojski buchty

Tyn, kierego bawiła starka w doma zawdy zno smak prawdziwych buchtów. Som jeszcze buchty, kiere sie pamiynto z przedszkola. Ale to niy było to samo, co wyrobiane w doma przez stareczka i z wielkigo przonio.

WIYNCYJ »