Zapłoty

Ni ma za wiela dobrego ślonskigo granio i śpiywanio. Ale jak sie łokozało zaś sie trefiła kapela, kiero gryfnie śpiywo po naszymu. I muzyka, kiero wykonuje mo swój poziom, ja!  A mianujom sie Zapłoty. I dzisio śnimi sztyryma godomy ło jejich tożsamości i jak to je tak naprowda z tom ślonskom muzykom.

Jest wtoś z Wos ze Ślonska i godo po ślonsku?

Jacek: Chyba wszyjscy poradzymy godać po ślonsku i widza że sie tego niy  bojymy . To chyba dobrze ?

Bogna: Urodziliśmy się na Śląsku, chociaż nie wszyscy jesteśmy Ślązakami z dziada pradziada.

Ewa: Ja jestem typowym krojcokiem. Rodzina mojego ojca to Ślązacy z dziada pradziada, rodzina mojej mamy przyjechała na Śląsk po wojnie. Bardzo podoba mi się mowa śląska ale „niy poradza tak dobrze godać jak moja familia”, bez to nie będę się błaźnić tylko dalej będę odpowiadać po polsku.

Kasia: U nos doma sie godo ino po naszymu. Dziwne by to było jakby kiery zaczoł „mówić poprawną polszczyzną”, bo godka jest nom wpojano na równi z jynzikiem literackim od małego. Przywionzuje sie do nij wielko waga i cołko moja rodzina je dumno z tygo, że som my Ślonzokami. Jo tyż tego sie niy wstydza i mom wielki syntymynt do naszyj mowy i naszych ślonskich tradycji. Do tego stopnia, że dwie moje prace dyplomowe łostały poświyncone właśnie tyj tymatyce.

zapłotyNaprowda mało je młodych ludzi, kierzy słuchajom muzyka ludowo i mało jest tyż takich, kierzy znajom jom w nowym folkowym wydaniu. Jak myślicie, co zrobić, coby tako muzyka zaczła sie podobać?

Jacek: Myśla, że powinno sie jom grać na kożdo nuta mynij abo barzij ambitno, ale niy ino jak hajmat. My już sam tego niy lubiymy, a że som my richtig muzykanty to lubiymy dobro nuta.

Bogna: Jest w tej chwili sporo zespołów zajmujących się tego typu muzyką, w bardziej lub mniej oddalonych od źródeł aranżacjach. To oczywiście dość specyficzna muzyka i nie każdemu może przypaść do gustu, ale unowocześnienie aranżacji na pewno wpływa na jej atrakcyjność i przez to także na dostępność dla odbiorców w każdym pokoleniu.

Ewa: Jest sporo zespołów grających folklor góralski, które zdobyły dużą popularność, także wśród młodych – chociażby Golec Orkiestra, czy Zakopower. A muzyka Podhala jeszcze kilkanaście lat temu też nie była popularna. Mam nadzieję, że podobnie będzie z folklorem, z muzyką śląską, jest to z resztą celem naszej pracy jako zespołu.

Kasia: Nojważniyjsze w tym wszystkim je to, coby grać to, co wypływo nom prosto z serca. Nieważny jaki to byłby styl abo gatunek muzyczny. Myśla, że taki zespoły jak my, potrzebowałyby wiynkszygo wsparcia mediów na Ślonsku, bo ludzie som przizwyczajyni yno do jednygo stylu jaki terozki funkcjonuje na ślonskim rynku muzycznym. Trza im pokozać, że można tyż inakszi. Tela sie godo ło ślonskości, o potrzebie utrzymywania mowy, o tym, żeby młodzi ludzie ji niy zapomnieli i chcieli jom kultywować. My chcymy wyjść naprzeciwko tym oczekiwaniom i chcymy pokozać w inakszyj niż do ty pory sie pokazywało ślonsko muzyka. Chcielibymy coby nasze wykonania trafiały do ludzi ze wszystkich kategorii wiekowych i do ludzi o różnym statusie społecznym. To je tako muzyka, że może ji słuchać kożdy Ślonzok, a myśla, że nawet niy jyno Ślonzok. Ty piosynki zno kożdy i to naprowda chyto za serce.

Kiej by Wom prziszło łopedzieć coś ło muzyce, kiero robicie, to jako łona jest, co chcecie bez nia przekozać?

Jacek: To wszystko wychodzi na próbach, jaki jest pomysł na aranż, na wykorzystanie naszych jakże nietypowych instrumentów w folklorze śląskim. Robimy to raczej dla rozwoju muzycznego i zabawy. Nie dla pieniędzy, dlatego jesteśmy odbierani na scenie jako ludzie sympatyczni i bawiący się muzyką. Pewnie jak chcielibyśmy robić to dla pieniędzy, to gralibyśmy teraz hajmaty:)

Bogna: Chcemy, żeby śląski rynek muzyczny był urozmaicony. Niestety jest on zdominowany właśnie przez hajmaty, a przecież mamy piękne i wartościowe tradycyjne melodie, które odeszły w zapomnienie. Chcemy pozbyć się kiczu ze śląskiej muzyki, chcemy wreszcie przypomnieć, że istnieje śląski folk, że my tez mamy być z czego dumni.
A tak poza tym sprawia nam to dużo radości. Każda próba, każdy koncert są dla nas fantastyczną zabawą.

Ewa: ta muzyka jest dla nas bardzo autentyczna i bardzo nas inspiruje. Zawsze kiedy Kasia śpiewa „Dzieweczkę ze Śląska” mam łzy w oczach. Piosenki, które wykonujemy były kiedyś śpiewane przez naszych przodków – przy pracy w polu i na gospodarstwie, dodawały otuchy, pomagały łatwiej się uporać z codziennymi obowiązkami, opisywały uczucia, które również nas dotyczą. Gdy je teraz gramy mam wrażenie, że coś kontynuujemy, że łączą nas one z ludźmi, którzy mieszkali tu wcześniej.
Jeśli miałabym powiedzieć po co to robimy, no to przede wszystkim dlatego, że nam się tak podoba, ha ha – bez tego by się nam nie chciało. A poza tym czujemy związek z miejscem, w którym się urodziliśmy. Ludzie, ich mentalność, rodzinne opowieści, historia, muzyka – to wszystko w nas siedzi. Będę się teraz powtarzać ale chcielibyśmy pokazać muzykę śląską taką jaka ona jest, całe jej bogactwo i potencjał – nie sztuczny twór jaki prezentowano za komuny, sprzedawano jako folklor jednocześnie prawdziwych lokalnych muzykantów upychając po kątach.
Co do samej pracy nad utworami, to każdy wnosi coś od siebie do brzmienia zespołu, wszystko wychodzi dość spontanicznie na próbach ale muzyczną podstawą zespołu, twórcą aranżacji jest nasz skrzypek – Jacek Dzwonowski. Jest za skromny żeby się sam pochwalić ale to jemu należy się uznanie za ostateczny muzyczny kształt tego, co gramy.

Kasia: Jak żech dostała propozycja przijścia na próba do zespołu Zapłoty, to trocha żech sie boła śpiywania po ślonsku, bo niy chciałach śpiywać typowych ślonskich piosynek, do kierych som przyzwyczajone nasze uszy. Łokozało sie, że to, co już wypracowoł zespół je do mie bardzo twórcze i dużo sie moga nauczyć. Przyszło mi robić sam ze wspaniałymi muzykantami i cudownymi ludźmi. Przez to, że motywuje nos chyńć poznowania tych starych pieśni, łodkrywania jich na nowo i zabawa dźwiynkami, to co robimy je autyntyczne. Piosynki, kiere gromy to jest pewno historia. Chcielibymy, coby Ci, kierzy nas słuchajom nikedy sie śmioli, a nikedy powspominali ze smutkym to, co było kedyś. Aranżacje, kiere przekazujymy słuchaczom, som bardzo powiązane z tekstami piosynek, beztoż ludzie, kierzy nos słuchajom mogom jeszcze bardzi przeżywać ta muzyka, kiero gromy razym z nami.

zapłoty-2Skond bierecie ty pieśni?

Jacek: Ze śpiewnika. Ha ha. Dokładnie ze zbiorów Oskara Kolberga i ze zbiorów rękopiśmiennych Stanisława Wallisa “Śląskie pieśni ludowe”.

Kiej by wom tyż przyszło pedzieć pora słów ło tym, jako je ślonsko muzyka? Co jest w nij takigo gryfnego?

Jacek: Piękne melodie, słowa, które mówią o życiu czasem niewinnym czasem trudnym, ale też i o rodzinie, która to jest tak ważna w kulturze śląskiej. Jest dużo pięknych kołysanek: “Nynej ty nynej”, “Hań daleko”, których dzisiaj chyba nikt nie śpiewa dzieciom do snu, chyba że jest to grający mp3-kami palmtop albo youtube czy MTV ;)

Bogna: Odrębność. Każdy region Polski ma folklor przynależny tylko jemu. Tak też jest ze Śląskiem. Śląskie pieśni, utwory są dodatkowo bardzo melodyjne.

Ewa: Tradycyjnie Śląsk to bardzo muzykalny region. Zawsze wielu ludzi muzykowało, bardziej współcześnie o tym świadczą chociażby orkiestry górnicze, których było do niedawna całkiem sporo. Moja babcia chociaż niewykształcona, lubiła zawsze słuchać muzyki klasycznej, moje ciotki są muzykalne, część mojego kuzynostwa chodziła do szkół muzycznych. Mój ojciec amatorsko grał na gitarze i akordeonie, nadal czasem gra dla przyjemności. Myślę, że na Śląsku jest wielu muzykalnych ludzi, którym trudne warunki życia i konieczność walki o przetrwanie w tym regionie pogranicza nie pozwalały rozwinąć w pełni swoich zdolności. Ale ta muzykalność powoduje, że muzyka zawsze była na Śląsku obecna. To co ją charakteryzuje to przede wszystkim melodyjność, śpiewność i to, że jest blisko życia, codziennych spraw.

Kasia: Ślonsko muzyka mo służyć przede wszystkim przekazywaniu tego, co czujymy i zabawie i spełnio ta rola. Som to bardzo wartościowe rzeczy, kole kierych niy idzie przejść obojyntnie.

A mocie w swojim repertuarze jaki konski po ślonsku? 

Jacek: Wszystkie są po śląsku, tak jak zostały zapisane w zbiorach.

Kasia: Ślonsko muzyka nie dycki je po ślonsku. Nikedy jest ona o Ślonsku.

Kaj Wos idzie za niydługo posłuchać?

Jacek: Trzeba śledzić naszą stronę www.zaploty.pl

Dziynkujymy za wywiad i winszujymy powodzynio!

Tekst:
Klaudia Roksela

Co byś na to pedzioł?

fot. unsplash

Skond sie wzion ciul?

Kiejbymy dzisio komu pedzieli „ty ciulu”, to by to było fest szpetne i żadne. Ale pora lot do zadku tak sie godało i żodyn sie niy gorszył. Dejmy na to baba mogła ciulnyć chopu abo kajś ciulło w drzewo.

WIYNCYJ »

fot. Mike  Gabelmann

Fojerman

Jak idzie łostać strażokiym? Powiym, ni ma lekko. Jak wto chce być inoś ochotnikiym, to ni ma wiynkszego problymu, ale coby łostać zawodowym, to trzeja sie namachać i to fest a fest. Nojprzód trza mieć zdrowie choby koń i  skończyć jakoś szkoła.

WIYNCYJ »

fot. Iwona Łach

Szałot

Jak Ci wto powiy na Ślonsku, że by zjod szałot, to sie go spytej ło co mu sie rozchodzi. Bo po piyrsze szałot to je inaczyj sałata tako zielono a po drugi to je tyż sałatka ino, że z kartofli i inkszych gymizów.

WIYNCYJ »